Stało się. Mineło 3 lata od mojego ostatniego wpisu. Czytajac dzis wpisy wrocilo wszystko.. chodz wcale wracac nie musiało, bo wciaz jego duch jest przy mnie obecny.
Ożenił się. Z nią. 3 miesiące temu.
Poczułam rozrywający ból.
Psychiczny palący od środka ból.
Bóg umierającej nadzieji, nadzieji która wciaz we mnie była, może i uśpiona ale była.
Od dnia w ktorym rozstalismy się na dobre.. było tyle okazji by do siebie powrocic i zaczac wszystko od poczatku, by znow poczuc swoje gorące dłonie i rozkoszne pocalunki.
Inni mężczyźni pozwalali zapomnieć, zapomnieć na chwile, pozwalali na snucie nowych planow. Pozwalali na chwilowe uniesienia i na dlugie rozpadanie sie na miliony żałosnych kawałków.. zbierajac dusze znow marzyłam by On wrocil i był.
Wszystko umarło.
Umarłam ja.
Tysiące razy.
To nie jest już mój świat.


Imię:


Wyświetlaj emotikony w komentarzu

Lista emotikonów


Tak napisali inni:
Talk.pl :: Wróć